A A A

Wprowadzenie

„O jakże jesteś związane
miejsce mojego mijania z
miejscem narodzin".
K. Wojtyła


Pisząc o historii etyki, starałam się w miarę możliwości bezstronnie ukazać najbardziej reprezentatywne dla niej stanowiska. Celem moim było przedstawienie różnorodności i doniosłości problemów moralnych dla życia codziennego, a jednocześnie nakreślenie pewnych bardzo ogólnych i pożytecznych, być może, perspektyw indywidualnych rozstrzygnięć życiowych — Twoich ewentualnych wyborów, Czytelniku. Od tego obiektywizującego zabiegu przechodzę teraz, i chcę to zaznaczyć wyraźnie, do całkowicie innego sposobu mówienie o wartościach. Nie będzie to już miało nic wspólnego z wykładem, będzie raczej próbą podzielenia się wła-snymi przemyśleniami dotyczącymi porządku ludzkiego życia na tle wartościowania, traktowanego jako zespół doznań nie przekraczających mojej jednostkowej świadomości. Oczywiście postaram się przedstawić tę świadomość wraz ze wszystkimi jej komplikacjami. Przede wszystkim komplikacją jest to, co stanowi zasoby mojej pamięci. Poza tym więc, że w określonych sytuacjach doznaję określonych uczuć, a te uczucia są nieodłącznym i — jak sądzę — ważnym elementem przeżycia wartości, mam też pewną określoną (w tym także historycznie) wiedzę o wartościach i ta nakłada się na moje spontaniczne przeżycie.

Tak więc w drugiej części niniejszej pracy chciałabym przekazać zbiór moich przemyśleń na temat wartościowania dokonywanego przez nas w życiu. Dla jasności wywodu wyodrębniłam w tej części trzy rozdziały odpowiadające rozdziałom, na jakie w dużym tylko przybliżeniu można podzielić ludzkie życie. Nazwałam je: „O narodzinach", „O dojrzałości" i „O umieraniu". Każdy z nich traktuję całkowicie równorzędnie; albowiem nie ma fragmentu ludzkiej egzystencji, momentu czy okresu, na którego dyskryminację mogłabym się zgodzić. Jedynym w miarę pewnym oparciem dla takiego właśnie ujęcia problematyki moralnej w drugiej części książki jest moje indywidualne doświadczenie. Zawdzięczam je ludziom, z którymi zetknęłam się w ciągu kilku lat, wykładając, prowadząc dyskusje i ćwiczenia, a także listom i telefonom słuchaczy radiowych. Wszyscy ci ludzie w znacznym stopniu umożliwili mi napisanie Poznawania wartości. I za stworzenie tej możliwości, za inspirację bardzo im chcę w tym miejscu podziękować.

Istnieje w etyce spór o to, czy i jak poznajemy wartości, czy przeżycie jednostkowe ma jakąś wartość poznawczą ze względu na zewnętrzny świat, czy też jest tylko przeżyciem wewnętrznym, całkowicie niemożliwym do przekazania innym. Mówi się często o tym, iż poznanie wartości, jeśli ma mieć wymiar obiektywny, musi zakładać istnienie jakiejś przedmiotowej „rzeczywistości aksjologicznej". Otóż tak jest niewątpliwie, jeśli w ogóle możemy o tym, co dobre i co złe, ze sobą rozmawiać. Ale poznanie w tej dziedzinie ma całkowicie odrębny charakter.

Odrębność wartości od ich przeżywania i to, na ile właśnie przeżywanie wartości pozwala nam się znaleźć poza granicami własnej świadomości, jest kwestią, której rozstrzygnąć nie umiem. Mogę tylko opowiedzieć 0 podstawowych, sprzecznych rozwiązaniach filozoficznych w tej materii: subiektywistycznym i obiektywistycznym. Pierwsze z nich utożsamia wartości ze sferą doznań psychicznych — całkowicie wewnętrznych. Takie są na ogół rozwiązania relatywistów. Wszystko zamyka się tu w kręgu indywidualnej aktywności wartościowania. Od niej całkowicie zależny jest kształt wartości. Drugie rozwiązanie uznaje odrębność świata wartości od poszczególnych świadomości. Jeśli więc na przykład wedle perfekcjonistów człowiek przeżywa wartość, to przeżycie takie nie stwarza tej wartości, nie konstytuuje jej, ale jest jej poznaniem. Tak więc w tym drugim ujęciu wartość i wartościujące przeżycie człowieka pozostają ze sobą w takim związku mniej więcej, jak przedmiot poznania i akt poznawania. Tym samym to, co mówimy o wartościach, zawiera wypowiedzi dwojakiego typu: zdania mówiące o wartościach w sposób nie wartościujący i zdania wartościujące oraz oceny.

Prawdziwość zdań wartościujących i ocen jest ważną kwestią filozoficzną i nie da się, jak tego w etyce próbowano, sprowadzić jej do zagadnień czysto formalnych 1 językowych. Gdybyśmy sobie bowiem potrafili odpowiedzieć na pytanie, czy wyrażanie sądu wartościującego ma charakter prawdziwości czy też czysto ekspresyjny, to tym samym odpowiedzielibyśmy sobie na pytanie, czym jest wartość i jak ją świadomie przeżywamy.

Zastanawiając się nad statusem wartości, wielu filozofów wychodziło w swoim rozumowaniu właśnie od problemów poznawczych. I jako tradycyjny dylemat pojawiało się tu pytanie o to, czy przeżywanie wartości jest całkowicie niezależne od rozumu (Mickiewiczowskie: „Miej serce i patrzaj w serce"), czy też przeżycie aksjologiczne ma charakter racjonalny — jest w sferze rozumu. Tam, gdzie rozum i uczucia uważa się za sprawy całkowicie odrębne, tam właśnie, gdzie rozum jest czysto teoretyczny, istnieje nieprzekraczalna granica między myśleniem i wartościowaniem. Przykładem odejścia od takiego podziału ludzkiego życia na racjonalną i nieracjonalną jego sferę jest Kaniowska koncepcja rozumu praktycznego. Na gruncie kantyzmu wartościowania nie można nazwać nieracjonalnym, mimo że nie jest ono czynnością teoretyczną. Nie znaczy to jednak, aby tym samym wartościowanie było aktem uczucio-wym. Nie, ponieważ uczucia mają charakter empiryczny, a sądy wartościujące są apriorycznie uwarunkowane. Są one wytworem czystej woli. Rolę uczuć w poznaniu wartości docenił dopiero znacznie później Rudolf Lotze, a ideę logiki uczuć rozwinął już w naszym stuleciu Franz Brentano. Uważał on, że przeżycia skierowane są na zewnątrz i rhają istotny sens poznawczy.

Z chwilą znacznego rozszerzenia zakresu pojęcia „świadomość" cechą wszystkich form świadomości stała się rozumność. Pojęcie świadomych przeżyć emocjonalnych pozwoliło wyzwolić uczucia z twardego klasyfikowania ich jako sfery nieracjonalnej. Tym samym zmieniło się znacznie podejście do problemu wartościowania, albowiem to, że wartościowanie jest oparte na uczuciu, nie wyklucza traktowania go jako aktu kształtującego znaczenie.

Zagadnienie relacji między rozumowaniem a wartościowaniem jest więc coraz bardziej skomplikowane i coraz bardziej wieloznaczne. Coraz mniej wyrazisty staje się też często stosowany w podręcznikach podział na emocjonalizm i racjonalizm w etyce.

Nie mogę więc i nie chcę posługiwać się w odniesieniu do własnych poglądów tą, jak starałam się dowieść, niewiele wnoszącą klasyfikacją. Czuję się jednak zobowiązana do zakomunikowania o moich głównych założeniach: interesuje mnie całość doznań i przemyśleń, które pozwalają człowiekowi istnieć jako istocie wartościującej i co więcej — w wartościowaniu właśnie znajdować swoją tożsamość przez całe życie, to znaczy mimo oczywistych zmian pozostawać właśnie jednym i tym samym, choć oczywiście nie takim samym pod-miotem moralnym.

Kiedy zdarzy się nam w wieku dojrzałym odnaleźć fotografię z dzieciństwa i kiedy wyobrazimy sobie siebie jako staruszków wspominających minioną młodość, to chcąc nie chcąc musimy sobie zadać pytanie o zagadkową tożsamość. Jak to się dzieje, że ja, trzydziestoletnia kobieta, i ta mała dziewczynka na fotografii to — w jakiejś tam, zagadkowej przecież sumie — ja. Jak to się dzieje, że ta młodzieńcza, zapalona osoba, różniąca się w poglądach nawet bardzo wyraźnie ode mnie dzisiejszej, to jednak także ja. Dlaczego bez tamtych dwóch nie byłoby mnie dzisiaj i na ile tamte są mi dziś potrzebne do zrozumienia mojej teraźniejszości, a być może także wyobrażenia sobie mojej przyszłości? Oto zasadnicze pytania, będące osobistym powodem, dla którego postanowiłam tak właśnie napisać drugą część książki. Jest to jakby próba uogólnienia i zsumowania pewnych swoistych dla różnych okresów życia ludzkiego sposobów przeżywania wartości.