A A A

Świadomość śmiertelności

We współczesnej antropologii filozoficznej bardzo „modny" jest problem śmierci. Bytowanie ludzkie to byt „ku śmierci", śmierć jest nieunikniona, niezbywalna, sprawiedliwie dotyczy wszystkich. Każda istota śmiertelna musi się jednakowoż narodzić. Śmierć intryguje nas jako pewnik, z którym żyjemy, narodziny każdy z nas ma już za sobą.

Świadomość śmiertelności, pociągająca za sobą kult zmarłych, była kluczowym punktem w procesie powstawania naszego gatunku. Tak twierdzą antropolodzy. Czy z narodzinami człowieka wiąże się coś dla świadomości całego gatunku równie ważnego? Czy jest jakiś znaczący powód, żeby sięgać do owego fizycznego i psychicznego prapoczątku? Kultury wschodnie bardzo często bezpośrednio wiążą śmierć z narodzinami i dlatego początek i koniec indywidualnej egzystencji mają w nich zupełnie inny wymiar. My żyjemy w kręgu kulturowym, w którym jednostkowa śmierć jest ciągle bardzo istotna, a wyrazem tego jest głębokie zakorzenienie w naszej kulturze tęsknoty za jednostkową nieśmiertelnością. Panteiści wprawdzie uznawali, że jednostka po śmierci stapia się ze wszechświatem, ale przeciętnego Europejczyka taka perspektywa eschatologiczna nie pociąga. Chciałby on raczej być nieśmiertelny nie jako część całości, ale całkowicie osobiście. Tak więc, jak sądzę, niezależnie od rozmaitych filozoficznych ekstrawagancji ostatecznie o europejskim sposobie interesowania się śmiercią decyduje właśnie mit o nieśmiertelności.