A A A

Śmierć jako wartość

Śmierć — jako coś, czego uniknąć się nie da — nie może być traktowana jako zło, ale nie może też być traktowana jako wartość. Stąd konieczność przydania jej rozmaitych walorów. Po pierwsze, śmierć człowieka, który godnie przeżył życie, jest spokojnym odejściem w sferę wyłącznych działań sił nadprzyrodzonych, mających niepodważalną wyższość nad wszelkimi innymi. Po wtóre zaś, śmierć może być szczególnie piękna, jeśli jest na przykład śmiercią męczeńską poniesioną za wiarę. Chrześcijanin nie ma prawa do samowolnego skracania sobie życia, albowiem od momentu, kiedy narodziny stają się same przez się dobre, samobójstwo musi się stać samo przez się złe. Narodziny nie są aktem woli rodzącego się człowieka, natomiast samobójstwo jest właśnie takim aktem własnej woli, zakrawającym na samowolę.

Jak widać, wolna wola człowieka w ujęciu chrześcijańskim nie może w żaden sposób wpływać na sferę niejako zarezerwowaną dla woli boskiej, czyli na sferę istnienia. Życie stanowi wartość najwyższą, której zostały podporządkowane inne wartości.

Równocześnie jednak dzięki rozwojowi nauki, czy też może przez ten rozwój, życie jako fakt staje się coraz bardziej od człowieka zależne. W końcu pojawia się problem emancypacji kobiety, a wraz z nim zmienia się całkowicie spojrzenie na zagadnienie macierzyństwa, albowiem tym, co ostatecznie przesądza o zniewoleniu kobiety w stopniu znacznie większym niż mężczyzny, jest właśnie macierzyństwo. Nabiera znaczenia problem regulacji narodzin. Im bardziej skuteczne są metody regulowania poczęć, tym bardziej macierzyństwo przestaje być naturalną, biologiczną sprawą, tym bardziej staje się świadomym wyborem, decyzją kobiety, która zaspokajając swoje erotyczne potrzeby, nie jest przez nie nieodwołalnie narażona na macierzyństwo.