A A A

Problem poczęcia

Na razie pozostańmy przez chwilę przy problemie poczęcia. Dziś w popularnej broszurce może przeczytać każdy, kto dojrzał do zainteresowania się tą sprawą, jak w łonie matki powstaje płód. Długo było to dla ludzkości zagadką. Nawet współcześnie u niektórych ludów prymitywnych spotyka się przekonanie, że nie posiadanie partnera erotycznego, ale posiadanie brata decyduje o zajściu w ciążę. Obecnie znaczna część ludzi wiąże poczęcie ze stosunkiem płciowym, jednak w świadomości społecznej akt zapłodnienia jest odległy od narodzin. Widzimy to bardzo wyraźnie w kulturze chrześcijańskiej, w której dogmat niepokalanego poczęcia świadczy o tendencji do zwiększania wspomnianej odległości. Dogmat jest wyrazem tęsknoty za tym, aby narodziny człowieka oderwać od fizycznego aktu, stanowiącego ich warunek, i zbliżyć je do wymiaru cudownego aktu łaski bożej — łaski będącej źródłem istnienia.

Różnica między starożytną mitologią, ukazującą naturalny porządek, któremu poddani są i śmiertelni, i bogowie (bo rodzą się jedni i drudzy), a chrześcijaństwem, gdzie porządek naturalny obejmuje jedynie śmiertelnych, jest jedną z bardzo istotnych różnic między tym, co pogańskie, a tym, co niepogańskie. W samym chrześcijaństwie także można dostrzec pewne zróżnicowanie w podejściu do problematyki boskiego absolutu, odzwierciedlone w Starym i Nowym Testamencie.

Stary Testament to przede wszystkim historia rodu, w której istotnymi momentami są spotkają z boskim absolutem. Naturalny porządek następujących po sobie pokoleń jest harmonijnie uzupełniony wizją Boga Ojca odcinającego ten porządek od nicości. Stworzenie świata ma charakter aktu całkowicie duchowego, a narodziny cielesne, narodziny z łona matki „skażone" materialnością, to akt bolesny i piętno bólu jest nieprzypadkowe, gdyż stanowi następstwo grzechu pierworodnego. Więzy łączące Abrahama, Izaaka i Jakuba są więzami naturalnymi, a więc z konieczności skalanymi aktem zapłodnienia i narodzin.

Nowy Testament to historia wspólnoty opartej już na całkowicie innej zasadzie. Naturalizm Starego Testamentu jest wyeliminowany niemal zupełnie przez opis więzi między Nauczycielem a Uczniami. Jednak i tu pojawia się znamię naturalistyczne. Jak sądzę, należy je przypisać konieczności zaspokojenia ludzkiej ciekawości. A ciekawość ta skupia się wokół problemu pochodzenia Chrystusa.