A A A

Obraz natury ludzkiej

Obraz natury ludzkiej wyłaniający się z dzieł Hume'a należy odnieść z jednej strony do dysput, jakie w czasach Oświecenia prowadzono, z drugiej strony do poglądów wcześniej już prezentowanych.

W swoim postępowaniu ludzie kierują się przewidywaniem przyjemności i przykrości jako jej następstwem, a ponadto kierują się wiedzą o tym, co im sprawia przyjemność, co zaś — przykrość. Hume, mówiąc o uczuciach życzliwych, nie sądzi wcale, aby ktokolwiek kochał innych bardziej niż siebie. Natomiast uważa, że trudno spotkać kogoś, kto by po cudzych nagniotkach chadzał tak spokojnie jak po bruku. Polemizując z poglądami Hobbesa, wedle którego człowiekiem kierują wyłącznie egoistyczne racje, Hume przywołuje w Badaniach dotyczących zasad moralności wiele przykładów postępowania mającego na celu szczęście innych. Jedną z cech ludzkiego sposobu współżycia z innymi jest współdziałanie. Genezy tego współdziałania Ilume nie wyjaśnia, ale uważa, iż jest ono decydującym powodem, dla którego przewidywanie przykrości i przyjemności odnosimy zarówno do siebie, jak i do innych. Wiara w istnienie wrodzonego zmysłu mo-ralnego, wrodzonej zdolności odróżnienia dobra od zła, wiąże się ściśle z przeświadczeniem, że człowiek jest istotą z natury bezinteresowną i żywiącą sympatię do swoich bliźnich. Shaftesbury, Iiutcheson, Butler — żyjący w tej samej epoce co Hume — reprezentowali taki właśnie pogląd. Ich prace są to dziś cenne, ponieważ stanowią wnikliwy często opis altruistypznych motywów ludzkiego działania. Hume zauważył odrębność tych pobudek, polegającą na tym, że mają one charakter uczuciowy. Zmysł moralny może ludziom zapewnić zgodność w ocenianiu, ale to nie świadczy bynajmniej o tym, że ocenom przysługuje prawdziwość lub fałszywość. Oceny i normy moralne nie mają charakteru sądów. Współdoznawanie może zapewnić i w praktyce zapewnia ludziom zgodność poglądów na kwestie moralne.

Zarówno dla Hume'a, jak i dla Adama Smitha — wielkiego ekonomisty i przyjaciela filozofa — sympatia jest zasadniczym elementem postawy społecznej. W swojej Teorii uczuć moralnych Smith stara się pokazać, idąc zresztą nadal za myślą wielkiego Szkota, że to, co niekorzystne społecznie, jest też człowiekowi po prostu niemiłe. To są zasadnicze powody, dla których poszczególni ludzie interesują się dobrem całej ludzkości. U wielu autorów doby Oświecenia, a także czasów późniejszych pojawia się przekonanie, które wywodzi się jakby z ducha Hume'a, że warunkiem przy-należności oceny do sfery moralności jest to, aby owa ocena była oderwana od własnych, doraźnych interesów. Jeśli w sytuacji, kiedy nas okradziono, reagujemy oburzeniem, to ma ono charakter oceny moralnej jedynie pod warunkiem, że gotowiśmy je przeżyć również wtedy, kiedy okradziony zostanie kto inny. Najistotniejsze więc są cnoty moralne, które mają charakter społeczny. Opierają się na nich wspólne wszystkim ludziom uczuciowe* reakcje skłaniające do po-wszechnej aprobaty lub dezaprobaty.

Taka wizja społeczeństwa opartego na życzliwości wiąże się ściśle z wzorem osobowym, jaki z dzieł, listów i autobiografii Hume'a można odtworzyć. Wiele z tego wzoru reprezentował sobą sam filozof. Tuż po jego śmierci A. Smith pisał: „Nie znałem zapewne nigdy człowieka, którego usposobienie byłoby —- jeżeli mi wolno użyć takiego wyrażenia — szczęśliwiej zrównoważone niż jego", a sam o sobie pisał Hume tak: „Jestem, lub raczej byłem (ponieważ takiego stylu muszę teraz używać mówiąc o sobie, co daje imi więcej odwagi w określaniu mojego zdania), byłem, powiadam — człowiekiem łagodnego usposobienia, panującym nad sobą, szczerego, towarzyskiego i wesołego temperamentu, skłonnym do przywiązywania się, mało zaś przystępnym nienawiści, wielkiego umiarkowania we wszystkich uczuciach (...)"

W Traktacie... jest rozdział „O dobroci i życzliwości", w którym Hume pisze o tym, że pozytywnie oceniamy człowieka za cechy ułatwiające współżycie z nim. Kiedy kogoś chwalimy, chwalimy w nim zawsze to, co zeń czyni towarzysza, na którym można polegać, przyjaciela o łatwym obejściu, łagodnego zwierzchnika, miłego męża czy pobłażliwego ojca. Człowiek dąży do doskonałości, jeśli nie uchybia ludziom, z którymi łączą go stosunki społeczne, a osiąga pełną doskonałość, jeśli nie uchybia także w niczym samemu sobie.

Obraz człowieka, jaki odnaleźć można u Hume'a, nie jest pozbawiony wad. Człowiek jest krótkowzroczny, chciwy i stronniczy; ogólnie rzecz biorąc, jest istotą, która na tym, jaka jest, może opierać przecież to, jaka powinna być. Myśl ta wskazuje w sposób jednoznacz-ny, że rozważania o naturze ludzkiej łączą się z kwestiami moralnymi, które z natury ludzkiej jak gdyby wprost wypływają. Owe kwestie moralne, co starałam się tu szczególnie akcentować, są w istocie swojej kwestiami społecznymi.To przekonanie spaja myśl oświeceniową w wyrazistą całość, niezależnie od tego, czy się uzna, że pobudki ludzkiego działania są egoistyczne, jak tego chcieli Mandeville i Hobbes, czy że są altruistyczne. Niezależnie więc od tego, jakie ,są pobudki, skłaniają one człowieka do życia w społeczeństwie. Dlatego też troska o kształt społeczeństwa jest najnaturalniejszą troską człowieka. Zabieganie o to, aby stosunki społeczne służyły ludziom, opiera się też na przekonaniu, że może zaistnieć porządek odpowiadający wszystkim ludziom. Musi on uwzględniać po prostu przyrodzone uprawnienia ludzkiego rodzaju. Hugo Kołłątaj rozpoczyna swój Porządek fizyczno-moralny od wyliczania owych przyrodzonych uprawnień człowieka, które są upoważnieniem jednostki do roszczeń pod adresem społeczności.

Dyskusja wokół stanu natury i umowy społecznej toczyła się przez cały okres Oświecenia. Hume pełnił w niej wobec głównych oponentów rolę krytyka, toteż sam narażał się na niechęć takich filozofów, jak choćby Thomas Jefferson, który nie szczędził mu przygan. Działo się tak dlatego, że krytykując naiwność pewnych, oświeceniowych poglądów (takich, jak choćby poglądy Locke'a), uderzał w ideologię, z której wyrosła Deklaracja Praw Człowieka czy Konstytucja Stanów Zjednoczonych.