A A A

Mit o nienarodzeniu?

Czy jednak można sobie wyobrazić analogiczny mit o nienarodzeniu? Czy można sobie wyobrazić nierozłupaną głowę Zeusa, trwającą przez wieczność w bolesnym stanie porodowej gotowości? Tylko na pozór brak tu analogii, albowiem w istocie konieczność jest tym, co upodabnia narodziny do śmierci. Tak jak w pewnym momencie płód musi się narodzić, tak człowiek w pewnym momencie musi umrzeć. Istnieje możliwość określenia w pewnym przybliżeniu tych momentów. Rodzimy się na ogół około dwieście osiemdziesiątego dnia od chwili poczęcia, umieramy zaś kilkadziesiąt lat po narodzinach. Oczywiście zarówno narodziny, jak i śmierć mogą się zdarzyć przed przeciętnym terminem lub po nim. Jedynym stałym pewnikiem jest to, że śmierć w zasadzie nie może nastąpić, jeżeli nie nastąpiły narodziny. Ale tu już właśnie rozpoczynają się ważkie problemy z pogranicza antropologii i etyki. Wiele mówi się o tym, kiedy właściwie zaczyna się człowiek. Czy w chwili narodzin? Czy w momencie poczęcia? Czy — jak tego chce na przykład św. Tomasz — wtedy, gdy płód zaczyna się poruszać? Wszystkie te kwestie stają się praktycznie kwestiami moralnymi, kiedy zaczyna wchodzić w grę możliwość usunięcia płodu z łona matki. Do tej sprawy wrócę jeszcze w dalszym ciągu moich rozważań.