A A A

Dogmaty a rozum

Nie jestem zwolenniczką poddawania dogmatów wiary ocenie rozumu ani też nie sądzę, aby moje naiwne próby obiektywnego spojrzenia na te dogmaty urazić miały czyjekolwiek uczucia religijne. Chcę jedynie ukazać genezę niektórych norm oraz doniosłą rolę religii w kształtowaniu ludzkiego stosunku do wartości. Myślę bowiem, że tak wyrazisty wpływ można i należy wykorzystać dla dobra już narodzonych i jeszcze nie narodzonych ludzi. Zarówno wierzący, jak i niewierzący, a jednak ukształtowani przez religię chrześcijańską, nie zawsze zdają sobie sprawę, jak wielką rolę w -ich wartościowaniu odgrywają dogmaty religijne. Toczone współcześnie w Polsce dyskusje na temat narodzin mają charakter światopoglądowy w znacznie większym stopniu, niż to sobie uświadamiają ich uczestnicy.

Stosunek Kościoła katolickiego do omawianych tu zagadnień jest bardzo głęboko umotywowany, a ponieważ poglądy te układają się w całościowy system, i to system, za którym stoją: nie tylko powaga instytucji, ale takie autorytety moralne, jak Matka Teresa z Kalkuty czy Albert Schweitzer, chciałabym zacząć od możliwie uporządkowanego, choć skrótowego ukazania tych racji.